wtorek, 18 września 2018

Central Coast - na północ od Sydney

The Entrance to główna miejscowość regionu nazywanego Central Coast znajdującego się nieco ponad godzinę jazdy samochodem na północ od Sydney. Jest to charakterystyczny punkt na trasie drogi A49. Przejeżdżając przez Entrance zwrócicie na to miejsce na pewno uwagę ponieważ miasteczko zajmuje obszar ziemi ograniczony z trzech stron wodą. Dzieje się tak ponieważ Entrance to nie tylko nazwa samej miejscowości, ale także kanał biegnący wzdłuż jej północnej granicy. Kanał ten jest wejściem (stąd nazwa Entrance) jeziora Tuggerah Lakes, zamykającego miejscowość od zachodu do Oceanu flankującego miasteczko od wschodu.

 The Entrance, kanał z widokiem na most (w stronę jeziora)
 
 Płycizna kanału i pogłębiarka
 
 Wyjście na Ocean
Wyjście na parking...

The Entrance jest wśród sydnejczyków popularnym miejscem do spędzenia niezbyt obciążających budżet wakacji, miłych weekednów czy po prostu miejscem wypadowym na jednodniowy odpoczynek. Taki stan rzeczy utrzymuje się od roku 1885, czyli od momentu, gdy w mieście powstał pierwszy pensjonat. 

A skoro w Sydney wiosna zaczęła się na dobre i temperatury sięgają już nieśmiało 30stu stopni, w ostatni weekend uroki miejsca sprawdzaliśmy także i my.

Wybierając się do Central Coast warto zarezerwować sobie jeden z noclegów z "Waterfront" w nazwie. My wybraliśmy nocleg Two Shores nad samym brzegiem jeziora Tuggerah... I był to strzał w dziesiątkę.
 Witaj nowy dniu
 Witaj jeziorze
 Witajcie floro i fauno...
 Hip! hip! Two Shores!

 Lake boarding
 Mazury
a może Lake Tuggerah (tu by night)

Będąc w Entrance za dnia, warto pokręcić się trochę po mieście, pospacerować nad Oceanem i odwiedzić okolice samego kanału. To rozrywkowe centrum tego miasteczka. Można tam w miarę przyzwoicie zjeść, posiedzieć w jednym z barów, pogapić się na wędkarzy, odpoczywających mieszkańców, turystów, wesołe (ale raczej z nazwy) miasteczko i... Pelikany. Dużo Pelikanów...
W jednym z lokalnych barów... Kultura dawania napiwków w Australii (podobnie jak w Polsce) praktycznie nie istnieje.
Wesołe miasteczko w The Entrance
 
W 1999 r. Nabrzeże The Entrance zostało nazwane przez Wyong Shire Council "Pelikanową stolicą Australii". Ta samozwańcza deklaracja zbiegła się w czasie z otwarciem platformy do karmienia pelikanów, która wybudowano w ramach przebudowy tutejszego nabrzeża. Ponoć rytuał karmienia Pelikanów (który odbywa się codziennie o godzinie 15.30) przyciąga rocznie około 20 000 gości.






Ciekawostki:

W miejscowości Entrance znajduje sie szkoła do, której w młodości uczęszczała Natalie Imbruglia. Jeśli nie wiecie któż zacz to nie sprawdzajcie... i tak nie zapamiętacie.

W 2006 roku lokalne kino zyskało (równie lokalny rozgłos) po tym jak właściciel odmówił wyświetlania filmu Kod Leonarda da Vinci. Właściciel motywował swoją decyzję niezgodnością treści filmu ze swoimi przekonaniami. Szanuję, choć nie do końca rozumiem. W dzisiejszych czasach rzeczywiście na takie gesty trzeba mieć sporą odwagę. 

EDIT 24.09.2018: Okazało się dziś, że w Polsce w roku 2018 mamy podobny przypadek. W roli lokalnego The Entrance występuje Ostrołęka.

Aby uczcić początek letniego sezonu turystycznego, odbywającego się tradycyjnie w pierwszy pełny weekend grudnia, The Entrance organizuje doroczny festiwal Mardi Gras. Pierwszy Mardi Gras w Entrance odbył się w 1950 roku i jako taki jest jednym z najstarszych festiwali miejskich w Nowej Południowej Walii. Mardi Gras to najważniejsze wydarzenie w mieście w całym roku kalendarzowym. Na Mardi Gras składa się szereg wydarzeń, w tym: zabawy, koncerty, pokazy sztucznych ogni i najważniejsze wydarzenie czyli parada. Parada, w której biorą udział przedstawiciele sportowych, społecznych i komercyjnych organizacji z całego regionu.

Odwiedzając Central Coast na weekend warto wybrać się także na przejażdzkę by zobaczyć takie miejsca jak:

- Norah Head Lighthouse. Jest to ponad stuletnia latarnia morska malowniczo położona nad brzegiem Pacyfiku. Warto przez chwilę popatrzeć z klifu na Ocean, zwłaszcza wtedy gdy w dole na wodzie lokalni surferzy maja używanie. 

 Norah Head Lighthouse. Rok budowy 1903

- kameralną plażę Budgewoi Beach, o której pisałem już wcześniej (naprawdę fajne miejsce). Ostatnio zaskoczyła nas piękną tęczą nad powierzchnią Oceanu.
 Budgewoi Beach - Lato 2018

 Zima 2018 na Budgewoi Beach

- Cave Beach. Nieco dalej na północ. Jak nazwa wskazuje jest to plaża z jaskinią. Nie tak malownicza jak plaża w Jervis Bay, ale sama jaskinia jest dużo ciekawsza. Jaskinia jest łatwo dostępna w czasie odpływu, można do niej wejść i przejść korytarzem pod jęzorem klifu na drugą jego stronę i znaleźć się na zupełnie innej, kameralnej plażyczce. 

 The Cave




 Druga strona Klifu


 Cave Beach

- Morriset Kangaroo point (o którym również już pisałem). Tym razem przestrzegę Was przed nazbytnim spoufalaniem się z dzikimi zwierzętami. Bylem naocznym świadkiem ataku kangura, który odbył się w klasyczny dla tego zwierzęcia sposób. Doskok, pazury wbite w klatkę piersiową, wyskok z tylnych nóg i uderzenie nimi z pełną siłą w brzuch ofiary. Tym razem ofiara wyszła z potyczki cało, ale nie wyglądało na to, żeby miała wielkie szanse na jakąkolwiek obronę, gdyby kangur ostatecznie nie odpuścił. 
P.s. Zaatakowaną osobą był turysta z Polski. Generalnie uważajcie.
 Spostrzegawczy zobaczą nogę młodego kangura...

 Ogólnie kangury to dosyć przyjazne zwierzęta, ale miejcie się na baczności. Kangur czyha!

Pozdrawiamy

niedziela, 9 września 2018

Holden - motoryzacyjna historia kontynentu

To trzeci z postów który anonsowałem już jakiś czas temu (i temu też) i teraz z poczucia obowiązku nadrabiam. Tak było z Anzac War Museum i tak było z postem o wpadaniu na siebie. Pisałem też kiedyś, że Australia obok kangurów i bumerangów kojarzy mi się także z regatami Sydney-Hobart. Potem dodałem do tej listy także Uluru, ale jest jeszcze jedna rzecz o której nie mogę w kontekście kontynentu (jako entuzjasta motoryzacji) nie wspomnieć. Są to mityczne samochody marki Holden, których nikt poza Australią nie widział (chyba, że na filmie Mad Max) wraz ze swoją najbardziej charakterystyczną odmianą czyli tzw. UTE (czyt. JUT). JUT to skrótowiec pochodzący od angielskiego słowa Utility Vehicle (czyli auto użytkowe). Samochody właśnie tego typu wyrobiły na długie lata moje postrzeganie całego kontynentu. Patrząc na te auta z perspektywy nastolatka, byłem święcie przekonany, że Australia musi być kontynentem mentalnie i kulturowo zmiksowanych sampli z Ameryki i Europy. JUT to przecież mix koncepcji charakterystycznej dla amerykańskiego pick-up'a (Dodge Ram, czy Ford F series) bazującego na ramie (lub raczej płycie podłogowej) i karoserii europejsko wyglądającego samochodu osobowego klasy średniej-wyższej. Przyznaję, że półtora roczny pobyt nie przybliżył mnie wcale do odpowiedzi na pytanie czy tak naprawdę jest. Nadal nie wiem czy taka jak JUTy jest też sama Australia? W skali kraju, nadal nie mogę tego jednoznacznie powiedzieć, ale jeśli chodzi o Sydney (które jako tako znam) to muszę przyznać, że ma ono charakter zdecydowanie bardziej europejski. Na Amerykę patrzy się tu z charakterystycznym dla Europy przymrużeniem oka... Podobnie jak i na same JUTy :-) Ale może po prostu Sydney wstydzi się tej prawdziwie australijskiej części samej siebie? Nie byłby to wcale w skali świata odosobniony przypadek. Czy nie podobnie jest w Warszawie? A może po prostu Sydney ze swoimi Range Roverami nie jest tym czym naprawdę jest Australia? Czym zatem jest prawdziwa Australia?

JUT (UTE) czyli koncept amerykańskiego pick -up''a na ramie samochodu osobowego takiego jak Holden Commodore czy Ford Falcon. Tu Holden UTE na bazie modelu Commodore w ostatniej wersji (VF). Pierwszy Holden Commodore zjechał z taśmy produkcyjnej w październiku 1978 roku. Ten konkretny model jest przedstawicielem ostatniej serii wyprodukowanej w Australii. Klamra - te 3 pierwsze zdjęcie zrobiłem dzisiaj, czyli dziewiątego dnia września, roku 2018.
  
 Charakterystyczny kształt
 czyli klasyka "Jutowego" gatunku
 Dla zadania szyku, często część ładunkowa przykryta jest lakierowaną pokrywą z laminatu...

 
W dobrym "Jutowym" tonie jest posiadanie wersji mocniejszej niż standardowa. Niestandardową moc obwieszczają zazwyczaj dodatkowe wloty powietrza, spoilery i nienaturalej wielkości zaciski hamulcowe.  
Tu najmocniejsza wersja holdenowskiego Juta - R8. Ośmiocylindrowy, sześciolitrowy, wolnossący silniki benzynowy.

Monster! liczby robią wrażenie, ale podobnie jak amerykańskie silniki, tak i ten w porównaniu z europejską konkurencją wyciska o połowę mniej koni z litra. Tu jest ich około 310KM (w pierwszej fazie produkcji było 307KM, po roku 2008 - 317KM). Dla porównania BMW M5 (wersja E60 sprzed piętnastu lat) wyciska 507 KM z pięciu wolnossących litrów.

UPDATE: Na FB zwrócono mi uwagę, że powinienem podać moc silnika w KW a nie w HP (KM).  Rzeczywiście tak jest, uwzględniając ten przelicznik mamy teraz około 420KM a to robi różnicę :-) Thx.

Tak, Chyba tak można powiedzieć. Do czasów ekspansji Toyoty i innych azjatyckich marek, tym właśnie była prawdziwa Australia. Lokalną wariacją na temat amerykańskich Muscle Carów w nieco bardziej europejskiej formie.
 
Logo Holdena z lwem (obecna wersja), zwane Lion-and-stone (z ang.: Lew i kamień).
To logo jest doskonale znane w całej Australii już od 1926 roku.

Ale zacznijmy od początku. Historia Holdena zaczyna się w roku 1856 roku w mieście Adelaide, w Australii Południowej, gdy James Alexander Holden założył przedsiębiorstwo o nazwie J.A Holden & Co. Pierwsze lata produkcji firmy związane są z wytwarzaniem...siodeł do jazdy konnej. Pierwszy kontakt firmy z motoryzacją nastąpił w roku 1913, kiedy to przedsiębiorstwo podjęło się produkcji bocznych wózków do motocykli. W 1914 roku ruszyła produkcja nadwozi do samochodów, na zlecenie General Motors Australia. W 1918 roku spółka zmieniła nazwę na Holden's Motor Body Builders (HMBB). W 1931 roku HMBB i GM-A połączyły się tworząc General Motors-Holden. W 1948 roku pojawił się pierwszy australijski samochód. Był to Holden (FX) 48-215. Występował on w wersjach Sedan i użytkowej Utility. Jak sami widzicie nazwa Ute, ma już 70 lat a w motoryzacji taki staż budzi szacunek. W 1957 roku w ofercie firmy pojawił się pierwszy Holden kombi, bazujący na serii FE. W 1969 roku powstał natomiast pierwszy australijski silnik V8 a modele Commodore, stały się jednymi z najlepiej sprzedających się samochodów w Australii. W 1987 roku powstało przedsiębiorstwo HSV, czyli Holden Special Vehicles, zajmujące się tuningiem modeli Commodore, UTE oraz nowego Monaro. Ten ostatni, będący dwudrzwiowym coupé, zbudowanym w oparciu o model Commodore, był oferowany także w Wielkiej Brytanii jako Vauxhall Monaro, oraz w Stanach Zjednoczonych od 2004 roku jako Pontiac GTO. Końcówka wieku dwudziestego to właśnie okres świetności firmy. Firma produkuje na rynek lokalny, z sukcesem eksportuje swoje produkty a do tego w ramach wspomnianego wcześniej HSV posiada de facto sportową dywizję, podobną do tych jakie posiadają w swoim portfolio takie tuzy jak Mercedes Benz (AMG) czy BMW (M Power GMBH). Pod koniec lat 90tych przewaga rynkowa Holdena nad jego głównym rywalem, australijskim Fordem wzrosła na tyle znacząco, że skłoniła zarząd firmy do podjęcie decyzji o rozpoczęciu prac nad nowym modelem Commodore. Najnowszy model australijskiego przedsiębiorstwa, Holden Commodore (VE), ujrzał światło dzienne we wrześniu 2006 roku. Jego następce i zarazem ostatniego z członków długiego jak na motoryzacyjne realia rodu, wypuszczono na rynek siedem lat później. Do dziś mam okazję oglądać go na ulicy, na której mieszkam a Wy macie okazję zobaczyć go na wstępie do tego posta. Przyjrzyjcie się uważnie, niestety jest to prawdopodobnie ostatni z Holdenów typu UTE wyprodukowanych w Australii. 
Początek wieku przyniósł bowiem firmie drastyczne spadki sprzedaży. W grudniu 2013 roku szef Holdena, Mike Devereux ogłosił, że marka Holden przejdzie rewolucyjne przemiany w 2017 roku. I faktycznie, już podczas naszej obecności na kontynencie, dnia 20 października 2017 roku oficjalnie ogłoszono zamknięcie australijskich zakładów Holdena kończąc tym samym historię przemysłu motoryzacyjnego na Antypodach. Skąd my to znamy?
Niestety znamy aż za dobrze. Swoją drogą, ciekaw jestem czy na Żeraniu została jeszcze jakaś pozostałość po dawnych zakładach FSO, które podobnie jak Holden swoje lata świetności miała w ostatniej dekadzie ubiegłego wieku i których sam byłem naocznym świadkiem. Tu mała dygresja. podczas mojego pobytu w Stanach Zjednoczonych Ameryki doszło do spektakularnych upadków firm tzw. zagłębia motoryzacyjnego w Motor City czyli Detroit. Dziwny przypadek, ale byłem również świadkiem tamtych ponurych dla świata motoryzacji wydarzeń. Zapewniam jednak, że nie mam z tym nic wspólnego. Tak jak w przypadku FSO czy General Motors, tak i w Holdenie okazało się, że taniej będzie importować auta niż je produkować na miejscu. Jako powód w każdym z przypadków podano spadający udział w lokalnym rynku i nieopłacalność utrzymywania fabryk. Aż trudno uwierzyć, że w zakładach marki w Elizabeth jeszcze rok temu produkowany był kompaktowy Holden Cruze, a także kultowa linia modelowa Commodore wraz z serią Caprice i Statesman. Historyczny dla australijskiej motoryzacji moment nastąpił jak wspomniałem 20 października, kiedy to z taśm zjechał ostatni australijski samochód - czerwony Holden Commodore VFII SSV Redline Commodore sedan.

Ostatni Holden wyprodukowany w Australii. Zdjęcie pochodzi ze strony carsguide.com.au

Na szczęście wbrew wcześniejszym doniesieniom General Motors nie zdecydowało się zlikwidować marki Holden, lecz poprzestał na zamknięciu australijskiej fabryki i wycofaniu lokalnie opracowanych samochodów. Od końca 2017 roku gama Holdena po raz pierwszy w historii marki składa się tylko z importowanych z Europy, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych samochodów Chevroleta, Opla i GMC oferowanych pod własnym znaczkiem. Jest to w sumie smutna historia o tym, jak największy producent samochodów na kontynencie stał się de facto siecią dystrybucyjną marki, której już nie tworzy. Trudno jednak kłócić się z ekonomią, która bezwględnie zweryfikowała potencjał nabywczy kontynentu jako zbyt mały a koszty produkcji jako zbyt wysokie. Do podobnych wniosków rok wcześniej doszli księgowi Toyoty, a chwilę później także i Forda zamykająć swoje zakłady produkcyjne w Australii. Od 2016 roku  Holdeny Astra dla Australii produkowane są między innymi... w Gliwicach.

Jeden z modeli w ofercie sieci dystrybucyjnej Holdena. Holden Astra. Pozdrowienia z Gliwic. 
Zdjęcia wykonane dnia 08.09.2018. 
Na koniec zapraszam do obejrzenia zdjęć z wizyty w National Automobile Museum of Tasmania znajdującego się w Launceston. Wśród wielu dostojnych przedstawicieli światowego olimpu motoryzacji zobaczyć można także liczną reprezentację australijskiego przemysłu motoryzacyjnego, w tym oczywiście Holdena. Liczba modeli i historia tej marki we mnie na pewno wzbudza respekt.
 
National Automobile Museum of Tasmania.
Galeria Foto
Pozdrawiamy!

środa, 29 sierpnia 2018

Cockatoo Island - największa z wysp Zatoki Sydney

Pokręciliśmy się już trochę po samej zatoce Port Jackson. Odwiedziliśmy Royal Botanic Gardens, Circular Quey, Darling Harbour, North, South i Middle Head. Byliśmy na Watson Bay i plaży Balmoral. Zawitaliśmy na chwilę na drugą stronę do Taronga Zoo i luna parku przy Milsons Point. Czas dowiedzieć się czegoś więcej o zatoce. Tym razem zapraszam na jedną z wysp znajdujących się w Sydney Harbour. Jak zwykle nie bierzemy jeńców - zapraszam na największą z wysp. Zapraszam na Cockatoo Isalnd.  
Cockatoo Island. Galeria Foto.
Cockatoo Island (czyt. Kokatu ajlend) jak juz wspomniałem to największa wyspa w zatoce Port Jackson (Sydney Harbour). Używając analogii do tego co już znam, Cockatoo Island jest dla Sydney tym czym dla San Francisco jest Alcatraz. Podobnie jak the Rock, tak i Cockatoo Island był kiedyś owianym złą sławą penitencjałem, który z biegiem lat zmienił swą ponurą funkcję i stał się jedną z głównych atrakcji turystycznych miasta. Historia przymusowego osadnictwa na wyspie zaczyna się w 1839 roku, kiedy to Cockatoo Island została wybrana przez gubernatora George’a Gippsa jako miejsce do wybudowania zakładu karnego. Więzienie stało się głównym, kolonialnym zakładem karnym w całej Nowej Południowej Walii. Na wyspie magazynowano także zapasy zboża i wydobywano kamień do budowy budynków w rozbudowującym się nieopodal Sydney.
  
Początki osadnictwa na Cockatoo Island to osadnictwo pod przymusem... 
Na zdjęciu pozostałości zakładu karnego.
W roku 1857, wybudowano rękami więźniów, pierwszy suchy dok na wyspie i tym samym rozpoczęto nowy rozdział w historii wyspy. Od tego moment Cockatoo Island stało się miejscem budowy okrętów. W 1864 rozbudowano stocznię i w krótkim okresie czasu stała się ona największym tego typu zakładem w całej Australii. Rozwojowi stoczni pomogły działania wojenne, które doprowadziły do tego, że w XX wieku stocznia na Cockatoo Island była głównym producentem australijskich jednostek pływających. Działalność przemysłową zakończono na wyspie stosunkowo nie dawno, dopiero w 1992 roku. Pozostałości po tamtych czasach czyli: warsztaty, doki, dźwigi można zwiedzać do dziś. 
 
Dźwig numer 227. Nie wiem o co chodzi z tym numerem, ale tak opisuje go Google maps...
 
Pozostałości po przemyśle stoczniowym.
Miejsce warto odwiedzić także dlatego by poznać historię początków osadnictwa na kontynencie, kulturę przemysłową początku wieku i popatrzeć na spektakularną panoramę miasta...
Obecnie, Cockatoo jest jedną z atrakcji turystycznych Sydney. Na wyspie organizowane są różnego rodzaju imprezy kulturalne.
Ciekawostki:
·         Co prawda Cockatoo Island nie ma tak silnej pozycji w popkulturze jak Alcatraz (pytanie czy ma w ogóle?), ale również z tego zakładu podejmowano próby ucieczki na wolność, których zobrazowania nie powstydziłoby się Hollywood. Jedyną zakończoną sukcesem i oficjalnie potwierdzoną próbę podjął 11 września 1863 roku, jeden z najgroźniejszych przestępców Australii XIX wieku - Kapitan Thunderbolt. Spektakularnej ucieczki z więzienia Cockatoo Island, dokonał dzięki pomocy żony...
·         Na wyspie Cockatoo można wynająć jeden z ustawionych tam na stałe namiotów i spędzić noc z pięknym widokiem na Harbour Bridge oraz Central Business District.
·         Na wyspie odbywają się różne imprezy (głównie) kulturalne, między innymi w 2012 odbyły się zawody Red Bull X- Fighters World Tour Finale (hmmm...to impreza bardziej sportowa niż kulturanla).
·         Cockatoo Island została wpisana w 2010 roku na światową listę dziedzictwa kultury UNESCO.
·         Na wyspę najlepiej popłynąć promem czyli „Ferry” z nabrzeża Barangaroo. Sama trasa promu jest wystarczająco atrakcyjna. 
Na wyspę dopłyniecie promem, który sam w sobie jest atrakcją.